Szczęście jest w prostych momentach.
Pojawia się w tym, co zwyczajne.
W takich chwilach, które łatwo przeoczyć.
W zapachu wilgotnej ziemi po deszczu
W cieple słońca na skórze.
W świetle, które na chwilę zatrzymuje się między drzewami.
W dźwiękach.
Szumie liści.
Śpiewie ptaków.
Ciszy, która wcale nie jest pusta.
Czasem w czymś jeszcze prostszym.
W poziomce znalezionej przy ścieżce.
Małej.
Niepozornej.
Takiej, którą łatwo minąć.
Trzeba się na chwilę zatrzymać, żeby ją zobaczyć.
Schylić się.
Być dokładnie tu, gdzie się jest.
I nagle okazuje się, że to wystarcza.
Nie potrzeba niczego więcej.
To wszystko jest cały czas.
Tylko w pośpiechu trudno to zauważyć.
Dopiero kiedy tempo zwalnia, zaczyna się widzieć więcej.
Zwykłe rzeczy.
Spacer bez celu.
Poranek bez pośpiechu.
Powietrze, które naprawdę czuć.
Szczęście pojawia się wtedy, kiedy jest się naprawdę obecnym.
Choćby przez chwilę.
Często jest ciche.
Krótkie.
Ale prawdziwe.
Może właśnie dlatego tak łatwo je przeoczyć.
Bo nie domaga się uwagi.
Po prostu jest.
A kiedy zaczyna się je zauważać, zmienia się coś więcej.
Więcej spokoju.
Więcej oddechu.
Więcej miejsca.
Może szczęście jest właśnie w tym.
W tym, co zwyczajne.
W tym, co codzienne.
W tym, co już jest.
